Zagadka

photo-1421986527537-888d998adb74

Nie wiedziałam, że jeszcze będę się tak czuła, rumieniła i szczerze śmiała. Ale los lubi płatać figle – szczególnie mi.

Gdy świat daje Ci porządnego kopa w tyłek (i to nie raz) a przeszłość wciąż daje o sobie znać (nieustannie) to porzucasz wszelkie nadzieje. Powiedziałabym nawet, że sam bronisz się przed dopuszczeniem do siebie kogokolwiek, taki instynkt samozachowawczy.
Chcesz – owszem, każdy tego w głębi serca chce. Lecz strach, obawy i doświadczenia często zamykają nas i prościej jest się pogodzić z myślą, że to nie dla nas – i odpuścić.

Zawsze było coś nie tak, już na samym początku ale kto by się przejmował. Na pewno nie ja. I trwałam, chciałam, próbowałam, na wszystkie możliwe sposoby. Zazwyczaj okres euforii, szczęścia, trwał dość krótko porównując to do dalszych etapów.
A w sumie jednego – rozpadu.

No bo wiadomo, że nie dzieje się to z dnia na dzień, ani z miesiąca na miesiąc – choć zawsze tak próbowano mi wmówić. A ja po prostu wiedziałam więcej niż sądzili ale chciałam to ratować. Zawsze chcę wszystko naprawiać – to nie jest dobre. I po tych kilku miłosnych zdarzeniach, dalszych i bliższych, miałam dość. Ich, siebie. Ciężko było się podnieść ale udało się. I trwałam sobie dzielnie, realizując się w każdej innej sferze życia.
Dawałam radę.

I nagle coś się stało. Coś – dosłownie. Nie wiem czy to jakieś słowo, chwila, myśl, spojrzenie – zawsze to będzie dla mnie zagadką. I poczułam te motylki w brzuchu jak dawniej, każde Jego słowo i spojrzenie już odbierałam inaczej, zaczęłam czuć zazdrość, zakłopotanie, radość gdy jest obok.
Walczyłam z tym – miesiąc, jak nie dłużej. Kryłam to w sobie, nie pozwalałam się ujawnić, rozwinąć, liczyłam na to, że minie.
Nie minęło.

Znam go już tyle czasu. Zawsze był jakiś kontakt, mniejszy lub większy ale był. Koleżeństwo, przyjaźń. A w mojej głowie nagle coś się zmieniło. Przestraszyłam się. I nadal się boję. Tak bardzo się różni od byłych.
Na plus, to oczywiste ale też dezorientujące.

Spotykanie się z dobrym człowiekiem jest dla mnie inne. Jego bezinteresowność, poczucie humoru, inteligencja… I szczera dobroć. Zero kombinowania, cwaniakowania, oszukiwania – które towarzyszyło mi przez całe życie u ich boku.

To nienormalne, że na normalność reaguję strachem.
Chociaż najbardziej boję się to zepsuć i stracić.

Będzie dobrze, prawda?